WE SERVE/SŁUŻYMY

English version below

FCR 2019. Połowa dla Rwandy

Victor wozi mnie taksówką po mieście. Jest dumny ze swojej ojczyzny. Nieśmiało pytam o jego pochodzenie. Ściszonym głosem, choć jesteśmy sami w aucie, mówi: – Moja mama była Tutsi a ojciec Hutu, a  ja… – i to mówi głośno i donośnie – jestem Rwandyjczykiem!

Kwietniowy dzień 1994 r., samolot z prezydentem na pokładzie powoli podchodzi do lądowania. Nastrój na pokładzie wyśmienity. Nachodzi historyczna chwila pojednania i współpracy między dwoma zwaśnionymi plemionami. Nagle coś szarpnęło za prawe skrzydło. Może to drobna turbulencja, zawirowanie powietrza przy lądowaniu?
Huk towarzyszący katastrofie obudził cały kraj. Kilka godzin później rozpoczęła się eksplozja nienawiści. Jej rezultatem była rzeka krwi. Od wieków oba plemiona Tutsi i Hutu żyły ze sobą w spokoju. Mówiły przecież tym samym językiem. Teraz nienawiść jednych, tych „gorszych” i biedniejszych, lecz bardziej licznych, do tych „lepszych”, tej elity – wydawała się nie mieć granic.
Elita, stanowiąca około 10% społeczeństwa zarządzała krajem od wieków. Na początku XX w. pojawili się tu Belgowie. Przejęli bezwzględnie władzę i rządzili w oparciu właśnie o tę elitę oraz ich króla.
W 1962 r. na fali szybko „gnijącego” w Afryce kolonializmu, plemię Tutsi stanowiące właśnie tę elitę, postanowiło poprowadzić  królestwo Rwandy, o wielowiekowej historii, do odzyskania niepodległości. Belgijscy kolonizatorzy natychmiast odcięli się od rebeliantów i „postawili” na plemię Hutu – zwykłych rolników, a nie na wyspecjalizowanych hodowców – Tutsi.  Po przejęciu przez nich władzy w 1962 r. zaczęły się pogromy plemienia Tutsi.
W 1994 r. sprawujący władzę, od ponad dwóch dekad prezydent Jevénal Habyarimana, postanowił zakończyć tę wyniszczającą bratobójczą walkę. Po długich negocjacjach w Arushy został podpisany traktat  dopuszczający podzielenie się władzą z Tutsi, odsuniętymi przez belgijskich kolonizatorów.

Nie spodobało się to twardogłowym Hutu, którzy wysłali w kierunku lądującego prezydenckiego samolotu dwie rakiety, a następnie natychmiast obwinili o to Tutsi. Jeszcze nie zgasły płomienie na wraku, gdy tysiące oddziałów Internahamwa, zindoktrynowanych bojówek Hutu, rozpoczęły mordy na Tutsi. Wcześniej bojówki zostały zaopatrzone w setki tysięcy  maczet. Zwożono je kontenerami  z Chin przez cały ubiegły rok.
Rwandyjski holocaust w 1994 r. był niezwykle gwałtowny i okrutny. Jego tempo wielokrotnie przekroczyło holocaust zgotowany przez nazistów w czasie II wojny światowej: Żydom, Polakom, Rosjanom i wielu innym narodom.
Z rąk Hutu  ginęło 10.000 osób dziennie, czyli siedem Tutsi w każdej minucie. W ciągu 100. dni zginęło milion  Rwandyjczyków, tych „złych”. W oficjalnej propagandzie, Tutsi nazywano podludźmi, a nawet całkowicie ich odczłowieczano. To są po prostu inyezi – karaluchy, przekonywały media kontrolowane przez rząd Hutu.

Mordy zakończyły się w sierpniu 1994 r., kiedy Tutsi  wspierani przez emigrantów z Ugandy obalili krwawy i zbrodniczy reżim.
W 2000 r. prezydentem został Tutsi – Paul Kagame. Wtedy wprowadzona została bezwzględna zasada –  nikomu nie wolno rozmawiać o tym, kto jakie plemię reprezentuje. Jesteśmy po prostu Rwandyjczykami, a nie hodowcami czy rolnikami. Nie ma podziałów na my i oni, nie ma różnych plemion. Nie ma Hutu, nie ma Tutsi. Wszyscy jesteśmy Rwandyjczykami!

Marka Górskiego poznałem w 2004 r. Zakładał wówczas Mariański Komitet Gospodarczy, do którego również i mnie zaprosił. To grono przedsiębiorców, którym bliska jest idea pomocy i wspierania biednych.
Rok 2004, to także rok, w którym przebiegłem swój pierwszy maraton. Od 2013 r. w ramach Lions Clubs, największej organizacji humanitarnej na świecie, organizuję biegi charytatywne Freedom Charity Run (www.freedomcharityrun.org). Wraz z kolegami, w tym z Danielem Wcisło, Jackiem Trębeckim, Mateuszem Pietrulińskim, Jankiem Deckertem, Darkiem Bońkowskim, Hubertem Jaskółką i wieloma, wieloma innymi, co roku biegamy setki, a czasami nawet ponad tysiąc kilometrów. Pragniemy w ten sposób zademonstrować potrzebę pokoju na świecie, przyjaźń ponad granicami, tymi geograficznymi i także, a może nawet głównie, mentalnymi. Przy okazji zbieramy fundusze na dzieci w potrzebie: w Polsce i wielu innych krajach na świecie.
W sumie to już ponad 5.000 km, które razem przebiegliśmy w 14. krajach na 3. kontynentach. Przekazana do tej pory pomoc dla dzieci to zebrana w 10. krajach kwota – ok. 600 000 zł!

 W 2019 r. nasz bieg odbył się na trasie 1.039 km:  z Gdańska przez m.in. Wiedeń, Bratysławę, Zagrzeb i Wenecję do Mediolanu. Chcieliśmy upamiętnić 30. rocznicę upadku systemów komunistycznych w krajach Europy Centralnej i Wschodniej. Dzięki przemianom ustrojowym z 1989 r., nasza sytuacja ekonomiczna na tyle się poprawiła, że teraz my, Polacy możemy nieść pomoc innym krajom.

Dzięki znajomości z Markiem, wybór padł na rozbudowę szkoły dla dzieci w Kibeho, w Rwandzie. Druga część  zbieranej w tym roku kwoty, zostanie przeznaczona na pomoc dla dzieci niewidomych w Polsce.  Honorowym patronem Freedom Charity Run 2019  został patron przemian – Prezydent Lech Wałęsa.

O powstaniu szkoły w Kibeho Marek Górski pisze:
Kiedy mariańscy misjonarze przybyli do Kibeho, zastali szkołę podstawową w całkowitej ruinie. Wiele lokalnych dzieci uczęszczało do innej szkoły, która była oddalona od ich miejsca zamieszkania o godzinę drogi. Wzrastająca ilość uczniów (ok. 200) zmusiła Księży Marianów do uruchomienia prowizorycznej siedziby szkoły w budynku należącym do prowadzonego przez nich Centrum. Wtedy też (w 2005 roku) powstał projekt odbudowy zniszczonej szkoły dla lokalnych dzieci. Pierwsze kroki w podjętym projekcie ukazały, jak wielki trud trzeba podjąć, aby zobaczył on światło dzienne. Kiedy jednak lokalna wspólnota ludzi ofiarowała Marianom za darmo małą działkę, na której można było zacząć budowę, był to mocny znak. Po dwóch latach Zgromadzenie rozpoczęło współpracę z polską organizacją Watoto -Dzieci Afryki i dzięki niej zbudowane zostały dwa budynki szkolne. Z pomocą darczyńców ze Stanów Zjednoczonych dokończono natomiast całą podstawową infrastrukturę pomocniczą szkoły (toalety, pokoje nauczycielskie, system cystern na wodę deszczową, kanalizację – szamba), co umożliwiło dzieciom rozpoczęcie nauki. Wstępnie szkoła była planowana dla 250 uczniów. Jednakże od 2010 roku liczba zaczęła mocno wzrastać i w 2018 roku do szkoły uczęszczało już 750 uczniów.

Do Kibeho dotarliśmy wieczorem 28. grudnia 2019 r. Spotkanie z dziećmi było wzruszające. Uśmiechnięte i wesołe robią wszystko, aby podjąć nas jak najlepiej.  Śpiewom i deklamacjom nie było końca. Mam ze sobą ostatnie T-shirty, w których biegliśmy Freedom Charity Run 2019. Dzieci zakładają je natychmiast. Tańczą, śpiewają pełne życia i radości.
Za tą spontaniczną radością kryje się wiele tragedii zdekompletowanych rodzin, dzieci cudem ocalałych z zagłady. 8- letni Oliwier, po razach zadawanych przez jego kolegę importowaną maczetą, upadł zalany krwią. Przez dłuższą chwilę nie dawał znaków życia. Dziecko-oprawca odeszło w przekonaniu, że zabiło swojego kolegę. Oliwier jednak przeżył. Dzisiaj po masakrze sprzed 25. lat pracuje w szkole i uczy dzieci: jak zapomnieć, jak wybaczyć, co zrobić, żeby ta tragedia już nigdy się nie powtórzyła. Po tym holokauście w Rwandzie osieroconych zostało ponad 300.000 dzieci. Ktoś musiał się nimi zaopiekować, zorganizować dla nich nauczanie. Polscy zakonnicy Marianie mają na tym polu ogromne zasługi.

3 stycznia 2020 r. wracam do Kigali.  Rwanda pod rządami Paula Kagame rozwija się dynamicznie. Stolica jego jest piękną wizytówką. Wszędzie czyściutko, nie widać żadnych śmieci czy niedopałków. Nowe budynki rosną jak grzyby po deszczu. Przed każdym z nich, podobnie jak przed wszystkimi domami prywatnymi, rosną przepiękne, kolorowe rośliny. Sadzenie ich to wymóg władz: „Ma być u nas czysto i ładnie. Bądźmy dumni ze swojego wspólnego, pięknego domu”.

Victor wozi mnie taksówką po mieście. Jest dumny ze swojej ojczyzny. Nieśmiało pytam o jego pochodzenie. Ściszonym głosem, choć jesteśmy sami w aucie, mówi: – Moja mama była Tutsi a ojciec Hutu, a  ja… – i to mówi już głośno i donośnie – jestem Rwandyjczykiem!
Zatrzymujemy się pod Kigali Genocide Memorial – Muzeum Holocaustu. Powoli zwiedzam salę za salą. Włączam kolejne filmy.  Jednego z nich, tego o Rwandyjskim Holokauście nie jestem w stanie obejrzeć do końca. Widok tysięcy rozczłonkowanych, gnijących na ulicach ciał ludzkich, przypominają filmy z Oświęcimia. Spychacze usuwają je gdzieś, do wspólnej mogiły. Kolejne sale to zdjęcia i informacje o kilku innych holocaustach. Tych, które ludzie zgotowali swoim braciom w XX wieku. Tu mają swoje haniebne miejsce  zbrodnie Hitlera, Pol Pota, Slobodana Miloševića i Ratko Mladica.
W Oświęcimiu 29.06.1941 r. zginął  mój dziadek. Spędzam więc w tej sali nieco więcej czasu. Przyglądam się mapom Auschwitz i Treblinki. W uwagach informacja: To nazistowskie obozy w okupowanej przez nazistów Polsce. Nikt nie może więc mieć wątpliwości, kto tu był sprawcą, a kto ofiarą.
Ostatnia sala to Future Room. Matka 9-letniego chłopczyka, po tym jak na jego oczach zginął ojciec powiedziała: –  Even if I die, do not take revange. It is not good. (Nawet jeśli mnie zabiją, nie mścij się. To nie jest dobre).
Zamordowano ją następnego dnia. Czy można kiedykolwiek wybaczyć mordercy w takim przypadku? Cytat z modlitwy Ojcze Nasz: …I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. Czy  bylibyśmy w stanie to zalecenie wprowadzić w życie w przypadku własnej tragedii?

Victor odwozi mnie na lotnisko. Na pożegnanie usprawiedliwia  swoją ojczyznę:
Zagłada jest winą nie tylko tych, którzy zabijają, lecz głównie tych polityków, który swoimi chorymi ambicjami doprowadzają do takiej nienawiści. Do tego, że tych innych nazywa się „inyenzi”.

Z Markiem Górskim, kolegami biegaczami z Freedom Charity Run 2019, ze wszystkimi, którzy wzięli udział w organizacji biegu, z naszym patronem – prezydentem Lechem Wałęsą, a także z tymi, którzy wzięli udział z dotychczasowej zbiórce, chcemy rozbudować szkołę w Kibeho. Chcemy, 30 lat po upadku zbrodniczego systemu, w którym kiedyś żyliśmy, pozostawić w Rwandzie nasz znak. Będzie to znak przemian jakie nastąpiły w Europie. Chcemy pokazać, że jesteśmy inni, dojrzalsi, że okres nienawiści i podziałów na dwa zwalczające się plemiona, mamy już dawno za sobą. Nauczyliśmy się przecież tego już dawno, prawda?

Jeśli ktoś solidaryzuje się z tą ideą i chciałby pomóc dzieciom Rwandzie, prosimy o wpłatę na załączone konto z dopiskiem „FCR 2019- Rwanda”. Wszystkie zebrane fundusze bez żadnych potrąceń zostaną przekazane w połowie na rozbudowę szkoły w Kibeho. Druga część wesprze niewidome dzieci w Polsce. Pozostawiamy tam wspólny ślad, w 30 lat po przemianach.

 

PLN  PL 41 1600 1404 0004 0533 6264 6040

Okręg 121 Polska, Międzynarodowe Stowarzyszenie Lions

  1. Skarbka 20/2, 60-348 Poznań

BNP Paribas Bank Polska S.A.

  1. Kasprzaka 10/16, 01-211 Warszawa

tytuł wpłaty: FCR 2019

 

dr Mariusz Szeib

Komandor Freedom Charity Run

Rwanda 28.12.2019/3.01.2020

fot. archiwum autora

It was an April day when the airplane was slowly going to land with the President on board. The passengers were excited. The historical moment was about to happen. Two hostile tribes would make eternal peace with each other. Then something happened with the wing, small turbulence, maybe just a small problem caused by air?

The rumble of the catastrophe set the country on fire. A few hours later hatred exploded, and it resulted with a river of blood. Both tribes lived quite peacefully for centuries. They even spoke the same language, but now the less fortunate, with a greater population, hated the other tribe implicitly.

Elites, which are about 10% of society, ruled the country for centuries. At the beginning of the 20th century, Belgian people came. They took over the reins and rule by means of these elites and their king. In 1962, due to the “melting” African colonialism, the Tutsi tribe – the elite one, led the Rwanda kingdom to independence. The Belgian colonists immediately cut their alliance with the Tutsi and allied with the Hutu tribe, which consisted of common people – simple farmers. After they took over the reins in 1962, genocide of the Tutsi tribe had started. In 1994, President Jevénal Habyarimana decided to end the murderous civil strikes. After long negotiations, the Arushy treaty was signed which let the Tutsi to gain some of the powers in the government. The hard shell Hutu’s were not fond of the idea, so they launched two missiles and put the blame on the Tutsi tribe.

Flames were still on the plane wreck when thousands of the Internahamwa unit, thoroughly indoctrinated by Hutu, started the mass murder of the Tutsi. Interestingly, they were equipped earlier with thousands of brand new machetes. They shipped containers of them from China throughout the year.

That Rwandian Holocaust in 1994 was extremely cruel and violent. The pace was faster than the holocaust of the Jews, Poles and Russians and other nations, by the Nazis during World War II. The Hutu tribe killed 10,000 people per day, which means that there were 7 deaths every minute. In 100 days, 1,000,000 “enemies” died. In official propaganda, the Tutsi were not human, they were thoroughly inhuman. They were inyezi- cockroaches, the Hutu’s media tried to convince society.

The genocide ended in August, 1994 when the Tutsi, with support from Uganda emigrants, overthrew the bloody regime. In 2000, the President of Rwanda, Paul Kagame, happened to be Tutsi. The very specific rule was made – no one can say from which tribe he or she came. We are all Rwandans, not breeders, not farmers. There is no division between “us” or “them.” Tribes do not exist – no Hutu, no Tutsi, only Rwandans.

I met Marek Górski in 2004 when he established Mariański Komitet Gospodarczy, to which he invited me. It is a committee dedicated for entrepreneurs with the idea of help and support for less fortunate people. I ran my first marathon in 2004. Since 2013, as a member of Lions Clubs International, the biggest worldwide humanitarian service organization, I organized a charity run, and named it the Freedom Charity Run (www.freedomcharityrun.org). Together with my colleagues Daniel Wcisło, Jacek Trębecki, Mateusz Pietruliński, Janek Deckert, Darek Bońkowski, Hubert Jaskółka among others, we annually run hundreds, sometimes thousands of kilometers. By all that, we wish to manifest our need for world peace, with friendship between the nations, both geographically and mentally. On that occasion, we raise funds for children in need, in Poland and other countries. To sum it up, it’s 5,000 km, in 14 countries, on 3 different continents. We raised approximately 600,000 PLN in 10 countries.

Our 2019 run took place in Gdansk, through Vienna, Bratislava, Zagreb and Venice to Milan for 1,039 km. We wanted to commemorate the 30th anniversary of the fall of communism in Central and Eastern Europe. The changes that happened since 1989 made us, the Polish people, prosperous enough to help the less fortunate.

Due to my friendship with Marek, we decided to help build a school for children in Kibeho, Rwanda. The second part of the funds raised will be donated to the blind children in Poland. Honorary patronage of Freedom Charity Run 2019 had the “father of changes”, the former President of Poland, Lech Wałęsa.

About building the school in Kibeho, Marek Górski wrote:

We arrived in Kibeho, on December 28th in the evening. Meeting with the children touched all of our hearts. They did whatever they could in order to host us. Singing and recitation was plentiful. I gave the children the remaining T-shirts from the Freedom Charity Run 2019, and the children put them on immediately. They danced, they sang, they were full of joy and happiness. Behind that joyful mask there are many tragedies, incomplete families, children that survived genocide. Eight years old Oliver had been hit by a boy with a machete, then fell down bleeding. He seemed dead, so his juvenile executioner left him thinking he killed the boy. Oliver survived. Today, after 35 years, he works in the school, where he teaches children how to remember, how to forgive and what to do to stop it from happening again. After the holocaust from 25 years ago, Rwanda had more than 300,000 orphaned children. Someone had to take care of them, and to teach them. Polish Marian priests helped immensely.

On January 3, 2020, we were back in Kigali. Rwanda is developing dynamically ruled by Paul Kagame. The capitol of the country is a beautiful signature of Rwanda. Everywhere it is clean- no garbage, no rubble. New buildings grow like mushrooms after the rain. Near them, and near private properties, there are plenty of beautiful, colorful flowers. Authorities require that “it has to be clean and nice. We should be proud of our common, beautiful home.”

Victor drives me through the city by taxi. He is proud of his country. I humbly asked him about his tribe origin. He told me silently that ”my mother was Tutsi, my father was Hutu, and me, I’m Rwandan!” the last part he told loudly.

We stopped in Kigali Genocide Memorial- a museum of the holocaust. In front, we see a huge sign Kwibuka 25. We slowly view a very spacious room. I play the next films. A view of thousands of fragmented bodies decaying on the streets was similar to films about Oświęcim. It all was moved to an enormous tumulus. The next room was about some other civil holocausts in the 20th century, mainly pictures, of Hitler, Pol Pot, Slobodan Milošević and Ratko Mladica’s crimes that have their disgraceful place.

My grandfather died on June 29th, 1941 in Oświęcim. I found Aushwitz, Treblinka on the map. With additional information I see that it’s written as the Nazi camps situated in Poland. No one can have doubts as to who is the victim and who is the abductor.

The last room is a Future Room. After the father of a 9 year old boy, died in front of the boy’s eyes, his mother said to him: Even if I die, do not take revenge. It is not good. She was killed the day after. Could you ever forgive the murderer in that case? Quote from the bible says: “And forgive us our trespasses, as we forgive those who trespass against us”. Could we manage to do so when it would be personal tragedy?

Victor drives me back to the airport. At the end he tried to explain his nation: “Not only the people who killed are guilty of genocide. Also are the politicians with their sick ambitions that led to that hatred, led to calling other people inyenzi. We want to move on but also remember about what happened. Kwibuka means remember.

With Marek Górski and the rest of the Freedom Charity Run 2019 runners, and all the people who take part in organizing FCR2019, with our special patron – President Lech Wałęsa, and all the people who helped raise funds, we really want to help build up the school in Kibeho. We wish that 30 years after the end of communism which was a felon system, we will leave our mark in Rwanda. It would be a sign of changes that took place in Europe. We want to show how more mature we are now, that hate and division on two hostile camps are behind us. We learned it the hard way long time ago, didn’t we?

If you believe in the same idea and would like to help the children in Rwanda, please make a donation with the memo „FCR 2019- Rwanda”. All funds without any additional fees will be transferred to building the school in Kibeho. The second part will support blind children in Poland. We left our mutual mark, 30 years after their transformation.

 

Dr Mariusz Szeib
Freedom Charity Run Chairman

Rwanda 28.12.2019/3.01.2020